POV Selena
Miałam pięć nieodebranych połączeń od mamy. Oby nie próbowała do się do mnie dodzwonić w ważnej sprawie, bo mnie zabije, za to, że nie odebrałam. Postanowiłam połączyć się z rodzicielką i spytać po co dzwoniła. Już wybierałam jej numer, gdy ona zadzwoniła do mnie. Nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-Tak ?
-SELENO MARIE GOMEZ, DLACZEGO NIE ODBIERAŁAŚ MOICH TELEFONÓW !? - usłyszałam krzyk mojej mamy
-Przepraszam, zostawiłam telefon w samochodzie
-Dzwoniłam też do Ariany
I rzeczywiście, gdy odblokowałam jej telefon miała dwa nieodebrane połączenia.
-Mamo, - jęknęłam - po co do niej dzwoniłaś ?
-Po prostu chciałam ją zapytać czy wie gdzie jesteś - odpowiedziała moja mama, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
-Ehh...Dobra nieważne. W jakiej sprawie dzwoniłaś ?
-Jutro otwierają nową restaurację i pomyślałam, że może ty, Ashley i Ariana wybrałybyście się ze mną ?
-Nie możesz pójść ze swoimi koleżankami ?
-Zaprosiłam mamę Ariany i Ashley. No i pomyślałam, że może też byście poszły.
-Spytam dziewczyn co o tym myślą
-Dobrze, uważaj na siebie - powiedziała moja mama
Rozłączyłam się. Siedziałam kilka minut myąląc o rozmowie z mamą. Wzięłam telefony dziewczyn i udałam się do domu. Ashley leżała na kanapie w salonie oglądając telewizję.
-Hej, Ash. Łap - powiedziałam, rzucając jej telefon.
Usiadła i złapała telefon, po czym wróciła do oglądania telewizji. Poszłam na górę do pokoju Ariany. Zapukałam i nie czekając na odpowiedź weszłam.
-Hej Ari - nagle urwałam.
Ariany nie było. Schodząc na dół po schodach krzyknęłam do Ashley :
-Wiesz gdzie jest Ari ?!
-Wyszła gdzieś !
Poszłam do kuchni. Położyłam ajfona Ariany na stole, po czym wzięłam szklankę i nalałam sobie soku pomarańczowego. Gdy skończyłam pić odłożyłam szklankę do zlewu. Wychodząc z kuchni usłyszałam trzaskanie drzwi. Ariana wróciła, trzymała dwie torby, pewnie była na zakupach.
-Daj, pomogę ci - powiedziałam biorąc od niej torbę.
Gdy skończyłyśmy rozpakowywać zakupy, Ariana powiedziała :
-Idę po telefon, przynieść ci też ?
Wzięłam ajfona ze stołu i rzuciłam w jej kierunku.
-Dzięki - powiedziała.
Ja i Ari postanowiłyśmy iść na spacer. Próbowałyśmy przekonać Ashley żeby z nami poszła, niestety na marne. Ash powiedziała, że jest zmęczona. Westchnęłam i powiedziałam :
-Okej, może innym razem
Obie z Ari poszłyśmy założyć buty i po dwóch minutach byłyśmy przed domem. Postanowiłyśmy przejść się do parku. Przez całą drogę rozmawiałyśmy o ciuchach. Od naszego domu do parku nie było daleko. Gdy usiadłyśmy na ławce przypomniałam sobie o rozmowie z mamą.
-Em, Ari muszę ci coś powiedzieć
-Spoko, mów
-No bo dziś dzwoniła do mnie mama i spytała czy może nie wybrałybyśmy się jutro z nią na otwarcie nowej restauracji.
-A ktoś jeszcze idzie ? - zapytała Ari
-Mama powiedziała mi, że zabiera ze sobą twoją mamę i mamę Ashley
-Hmm...Okej mogę iść
-Świetnie ! - powiedziałam cała rozpromieniona i przytuliłam przyjaciółkę.
Czyli nie musiałam iść tam sama, uff.
-Teraz musisz mi pomóc przekonać Ash - powiedziałam.
Siedziałyśmy w parku jeszcze pół godziny, gdy Ariana zaproponowała żebyśmy poszły na lody. No więc ruszyłyśmy w kierunku centrum. Ja i Ari zamówiłyśmy sobie lody light, a dla Ash czekoladowe. Nasze lody zjadłyśmy po drodze. Gdy weszłyśmy do domu krzyknęłam :
-Ash, już jesteśmy !
Nie usłyszałam odpowiedzi.
-Ash ?!
-Jestem na zewnątrz ! - usłyszałam głos Ashley.
Wyszłyśmy z Ari na tył domu. Ash opalała się na leżaku.
-Kupiłyśmy ci lody czekoladowe - powiedziała Ariana podając je Ashley.
-Dziękuję - odpowiedziała z uśmiechem.
-Ashley mam do ciebie sprawę - powiedziałam siadając na leżak obok Ash.
-Tak ? - spytała jedząc lody.
-Dzisiaj dzwoniła do mnie mama z pytaniem czy poszłybyśmy z nią na otwarcie nowej restauracji.
-A ktoś jeszcze idzie ? - zapytała.
-Mama Ari i twoja.
-Okej, mogę iść - powiedziała
Uśmiechnęłam się i skierowałam się do domu.
-Gdzie idziesz ? - spytała Ariana
-Przebradź się w strój kapielowy.
-Taa ja chyba też się przebiorę.
Weszłyśmy schodami na górę. Gdy weszłam do pokoju od razu otworzyłam szafę. Nie mogłam znaleźć mojego stroju jaki miałam na imprezie. Przypomniałam sobie, że po imprezie zostawiłam go w łazience. No niestety, wezmę inny. Znalazłam niebieskie bikini, które dostałam od Ariany na urodziny. Poszłam się w nie przebrać. Gdy skończyłam poczesałam się w koka. Wychodząc z łazienki zapukałam do pokoju Ariany.
-Idziesz ?
-Już wychodzę.
Gdy Ariana otworzyła drzwi od pokoju wychodząc z niego zauważyłam, że miała taką samą fryzurę jak ja.
-Okej chodźmy - powiedziała z uśmiechem.
Zeszłyśmy w nie całe pięć minut. Ashley zjadła swoje lody i opalała plecy. Postanowiłam pójść do jackuzzi. Ariana poszła do zwykłego basenu. Ari położyła się na materacu. Postanowiłam ją wywalić, więc weszłam do basenu. Wzdrygnęłam się, bo przed chwila wyszłam z gorącej wody. Już byłam przy Ari, ale ona chyba przewidziała, to, że chcę ją wywalić bo krzyknęła :
-Nie wywa... - nie wiem co powiedziała, bo przez to, że usiadła sama wpadła do wody.
Ja i Ash zaczęłyśmy się śmiać, a wkrótce dołączyła do nas Ariana. Popływałam trochę z Ari, ale znudziło nam się to więc wyszłyśmy się poopalać. Chyba opalając się przysnęłam, bo usłyszałam jak ktoś mnie budzi. Usiadłam i przetarłam oczy.
-Co ? - powiedziałam do Ariany.
-Zaraz będzie zimno, idź się przebrać
-Okej
Wstałam i poszłam na górę. Wyjęłam szare spodnie do kolan, luźną różową bluzkę z rękawem 3/4 oraz bieliznę. Poszłam do łazienki ubrać się w naszykowany strój. Gdy już się przebrałam rozpuściłam włosy i je rozczesałam. Nie wiedziałam czy zostawić je rozpuszczone, czy poczesać. W końcu zrobiłam wysoką kitkę. Zmyłam rozmazany makijaż i postanowiłam, że nie będę się malowała. Wzięłam bluzę i zeszłam na dół. Zaszłam do kuchni ale nikogo tam nie było więc poszłam na taras. Dziewczyny siedziały przy stole. Gdy weszłam uśmiechnęły się do mnie i powiedziały żebym usiadła. Po wykonaniu tej czynności spytałam :
-Co tak ładnie pachnie ?
-Robimy grilla - powiedziała Ari wskazując na ruszt, który stał za nią.
Rozmawiałyśmy jutrzejszym obiedzie, gdy Ariana podeszła do grilla, mówiąc :
-Kiełbaski są już dobre
-Przyniosę talerze i widelce - zaproponowałam po czym wstałam od stołu i poszłam do kuchni.
Wzięłam rzeczy po które przyszłam wróciłam do dziewczyn.
-Przydałyby się chusteczki - powiedziała Ariana nakładając kiełbaski na talerz.
-Tym razem ja pójdę - powiedziała Ashley wstając.
Ari usiadła na przeciwko mnie i nałożyła sobie dwie kiełbaski. Usłyszałam dzwonek mojego telefonu.
-Przepraszam - powiedziałam wstając od stołu i weszłam do domu odbierając telefon.
-Tak ? - powiedziałam
-No i jak idziecie jutro na obiad ? - spytała moja mama.
-Tak, powiedz o której mamy być.
-O 15.
-Okej.
-Może po was przyjechać ?
-Nie trzeba mamo, pojedziemy samochodem Ari.
-Czyim ? - spytała mama.
-Ariany.
-Och, no dobrze, do zobaczenia.
-Pa - powiedziałam mamie i się rozłączyłam.
Wróciłam do stołu i zaczęłam nakładać kiełbaski na talerz.
-Kto dzwonił ? - spytała Ariana
-Moja mama, pytała czy będziemy jutro na obiedzie.
Po zjedzeniu siedziałyśmy i znowu zaczęłyśmy rozmawiać.
-Która godzina ? - spytała Ashley
Spojrzałam na ekran mojego ajfona.
-W pół do dziesiątej.
-Ja chyba idę już spać - powiedziała Ariana.
-Ja chyba też - powiedziałam.
-No to ja też, przecież nie będę tu sama siedziała.
Zaniosłyśmy talerze oraz widelce do kuchni i poszłyśmy na górę. Weszłam do mojego pokoju i wzięłam moją piżamę, po czym poszłam pod prysznic. Nie zajęło mi to dużo czasu. Po wytarciu się i ubraniu, zaczęłam suszyć włosy. Poczesałam się koka na czubku głowy i poszłam do pokoju. Rzuciłam się na łóżko i zasnęłam.
*Następnego dnia*
Obudził mnie dźwięk odkurzacza. Próbowałam zasnąć, ale mi się nie udało więc wstałam. Podchodząc do szafy przetarłam swoje zaspane oczy i wyjęłam białą bluzkę na ramiączka, zieloną koszulę, zielone szorty oraz bieliznę, po czym poszłam do łazienki. Ubrałam się w
naszykowany strój, podwinęłam rękawy w koszuli i rozpuściłam włosy, Zaczęłam szukać szczotki, ale nie mogłam jej znaleźć. Wyszłam z łazienki i krzyknęłam :
-Widziałyście moją szczotkę do włosów ?!
-Zobacz czy nie ma jej w szufladzie ! - usłyszałam z dołu.
Zamknęłam drzwi i otworzyłam szufladę.
-Jest - powiedziałam z lekkim uśmiechem.
Zaczęłam rozczesywać moje włosy. Postanowiłam zostawić je rozpuszczone. Umyłam twarz oraz żeby i wzięłam się za makijaż. Pomalowałam tylko rzęsy i usta. Założyłam pierścionek i zeszłam na śniadanie. Wyjęłam mleko, płatki oraz miskę i zaczęłam robić sobie śniadanie. Usiadłam przy stole i zaczęłam jeść. Gdy skończyłam umyłam miskę oraz łyżkę i weszłam do salonu. Ariana oglądała telewizję.
-Hej - powiedziałam z uśmiechem siadając obok Ari - gdzie Ashley.
-Jeszcze śpi - odpowiedziała wciąż wpatrując się w ekran telewizora.
Po ok. godzinie zeszła do nas Ashley.
-Dzień dobry.
-Hej - powiedziałam.
-Dzień dobry - powiedziała Ari.
Spojrzałam na zegarek, był kwadrans po trzynastej. Wstałam i oznajmiłam dziewczynom, że idę na taras. Usiadłam na jednym z leżaków i zauważyłam na stole jakiś magazyn. Wzięłam go i zaczęłam czytać. Gdy skończyłam czytać przyszła Ariana i powiedziała, ze jest czternasta i jeśli nie chcę się spóźnić to żebym się zaczęła przygotowywać. Wstałam i ruszyłam do swojego pokoju. Wyjęłam z szafy ciuchy, które według mnie były odpowiednie na obiad. Poszłam do łazienki aby ubrać się w naszykowany strój i zmienić makijaż. Po ubraniu się się i zrobieniu makijażu poszłam na dół poszukać pasujących butów. Ponownie weszłam na górę po torebkę i ajfona. Dziewczyny były już na dole.
-Mamy 20 minut, lepiej się pospieszny - powiedziała Ariana patrząc na ekran jej telefonu.
Ja jak zwykle zamykałam dom. Usiadłam z przodu. Przez całą drogę się nie odzywałyśmy. Nasze mamy czekały na nas przed wejściem do restauracji. Weszłyśmy do pomieszczenia i zajęły wolny stolik. Muszę przyznać, że w restauracji było bardzo ładnie. Wzdrygnęłam się gdy podeszła do nas kelnerka podając menu. Wybrałam to co Ariana, czyli kotleta schabowego, surówkę z marchewek oraz sok pomarańczowy. Gdy podano mi moje zamówienie podziękowałam i zaczęłam jeść.
POV Justin
Obudziłem się o dziewiątej. Poleżałem trochę i postanowiłem się ubrać. Wyjąłem z szafy białą koszulkę, czarne spodnie oraz bokserki. Wszedłem do łazienki i spojrzałem w lustro. Przejechałem ręką po włosach. Postanowiłem wziąć prysznic. Gdy skończyłem ubrałem się w naszykowany strój, umyłem zęby i zacząłem układać włosy. Nie zajęło mi to dużo czasu. Zszedłem do kuchni. Niall jadł śniadanie. Przybiliśmy żółwika i zacząłem robić sobie kanapki. Gdy usiadłem do stołu do kuchni weszła Lily.
-Słuchajcie chłopcy, - powiedziała nalewając sobie kawę - dzisiaj jest otwarcie mojej nowej restauracji i chciałabym żebyście poszli tam ze mną.
Spojrzeliśmy na Lily a potem na siebie.
-Okej, możemy iść - powiedział Niall.
Lily uśmiechnęła się.
-Przyjadę po was w pół do trzeciej - powiedziała i wyszła.
Gdy skończyłem jeść śniadanie włożyłem talerz do zmywarki.
-Okej, mamy trzy godziny. Idziemy gdzieś się przejść ? -spytał Niall
-Taa
-To może na plaże ?
-Okej
Niall skończył jeść i wyszliśmy. Plaża nie była daleko. Gdy doszliśmy usiedliśmy na piasku. Nie było tu dużo ludzi. Praktycznie nikogo tu nie było. Rozmawialiśmy z Niallem o naszej nowej szkole, gdy ktoś zadzwonił do Nialla.
-Kto to był ? -spytałem go, gdy się rozłączył.
-Lily, mówiła, że przyjedzie za pół godziny, więc powinniśmy już iść.
Po ok. piętnastu minutach byliśmy w domu. Poszedłem na górę się przebrać. Wyjąłem z szafy ciuchy na dzisiejszy obiad. Wszedłem do łazienki. Wziąłem szybki prysznic i ubrałem się w
naszykowany strój. Gdy kończyłem układać włosy, usłyszałem, że Niall mnie woła. Wyszedłem z łazienki i nałożyłem buty, po czym zszedłem na dół. On i Lily czekali przed drzwiami. Ruszyłem z Niallem do samochodu. Byliśmy na miejscu za pięć trzecia. Wysiedliśmy i zajęliśmy stoli, a Lily poszła do swojego biura. Do restauracji wchodziło co raz więcej ludzi, ale nie obchodziło mnie kto. Wzdrygnąłem się gdy Niall powiedział
-Zaraz wracam, idę do toalety.
Nialla nie było dość długo więc postanowiłem porozglądać się po restauracji. Było tu mnóstwo ludzi, ale moją uwagę przykuły trzy dziewczyny siedzące nie daleko. Przyszły tu chyba ze swoimi mamami, bo raczej nie zadawałyby się z kobietami o dużo starszymi. Zauważyłem, że Niall wraca. Gdy usiadł zapytałem
-Co tak długo ?
-Spotkałem Lily po drodze, poprosiła mnie żebym poszedł na zaplecze po chusteczki.
Podeszła do nas kelnerka z menu. Zamówiliśmy to samo. Zamówienie przyszło dość szybko. Gdy skończyliśmy obiad zaczęliśmy wybierać desery.
-Możesz brać co tylko chcesz, mamy darmowy obiad. - powiedział Niall.
Więc zamówiliśmy najlepszy i najdroższy deser.
POV Selena
Gdy jadłyśmy zauważyłam, że patrzy się na mnie jakiś chłopak. Ale właśnie przyszedł jego kolega i zajął sie rozmową z nim. Po skoczeniu obiadu przyszedł czas na deser. Wszyscy zamówili lody, ja i Ariana oczywiście Light. W trakcie jedzenia podeszła do nas jakaś pani, która chyba była właścicielką restauracji.
-Dzień dobry - powiedziała.
-Witaj, Lily - odpowiedziała moja mama.
-I jak, smakowało ? - spytała z uśmiechem mnie, Ariany i Ashley.
-Oczywiście - powiedziała Ariana.
-Przepyszne - odpowiedziała Ashley uśmiechając się.
-W lepszej restauracji nie byłam - powiedziałam z uśmiechem.
Lily, o ile tak miała na imię szeroko się uśmiechnęła, po czym przeprosiła i odeszła do innego stolika.
-Em, mamo skąd ją znasz ? -zapytałam.
-Kiedyś razem pracowałyśmy - odpowiedziała mama.
Kilka minut później przyszła kelnerka z rachunkiem. Mama się trochę zdziwiła, patrząc na niego.
-Dziwne, chyba się pomylili. Wszystko jest tańsze - powiedziała moja mama - Przepraszam ! - krzyknęła do jednej z kelnerek.
-Tak ? - zapytała pracownica.
-Musieliście popełnić jakiś błąd, wszystko jest tańsze.
-Pani Horan powiedziała, że dla pani jest dwadzieścia procent zniżki - powiedziała
-Och..dziękuję bardzo
Mama wyjęła pieniądze i zapłaciła. Po czym wyszłyśmy z restauracji. Ja wychodziłam ostatnia. Szukałam w torebce moich okularów przeciwsłonecznych. Chyba zostawiłam je przy stoliku. Odwróciłam się i zobaczyłam je.
-Zaraz przyjdę zapomniałam okularów - powiedziałam do Ariany i poszłam do stolika.
Idąc w kierunku drzwi odpisywałam na sms'a i niechcący wpadłam na kogoś. Spojrzałam na osobę, z którą się zderzyłam. Był to ten szatyn, który się na mnie patrzył. Muszę przyznać, że ma śliczne oczy.
-Och, przepraszam nie zauważyła - przeprosiłam
-Nic się ne stało, każdemu może się zdarzyć - powiedział i się uśmiechnął. Miał nieziemski uśmiech. Zdałam sobie sprawę, że dziewczyny na mnie czekają więc odwzajemniłam gest i ruszyłam w kierunku samochodu. Usiadłam z przodu i ruszyłyśmy do domu. Spojrzałam na zegarek była siedemnasta. Gdy byłyśmy w domu od razu poszłam do mojego pokoju, rzuciłam się na łóżko i zanęłam. Obudziła mnie Ariana
-Hej, zejdziesz na kolację czy przynieść ci ją ? - zapytała siadając na moje łóżko.
-Zjem z wami - opowiedziałam wstając z łóżka.
Na kolacje były gofry z bitą śmietaną. Gdy skończyłam jeść powiedziałam dziewczynom dobranoc i poszłam się umyć. Zmyłam makijaż po czym weszłam pod prysznic. Wychodząc z kabiny owinęłam ręcznik wokół talii i zaczęłam suszyć włosy. Po upewnieniu się, ze są suche, rozczesałam je i poszłam ubrać się w piżamę. Gdy byłam już w mojej piżamie, ustawiłam budzik na szóstą rano i położyłam się. Myślałam o szatynie, na którego wpadłam wychodząc z restauracji. Nigdy nie widział go w mojej szkole. No ale przecież to Los Angeles. Jest tu wiele szkół. Wstałam z łóżka i poszłam na dół napić się. Wchodząc do kuchni zauważyłam Arianę.
-Hej, czemu jeszcze nie śpisz ? - spytałam biorąc szklankę.
-Nie mogłam zasnąć - powiedziała nalewając mi soku.
Ari pierwsza skończyła pić, więc powiedziała mi dobranoc i żebym zgasiła potem światło. Gdy wypiłam zawartość mojej szklanki, umyłam ją i poszłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i zasnęłam.
~*~
Ogólnie ten rozdział mi się nie podoba. Zmieniłabym kilka rzeczy, ale nie chcę żebyście długo czekali c:
Dziękuję Wam za miłe komentarze C:
Przepraszam jeśli popełniłam jakiś błąd