piątek, 6 września 2013

Rozdział 9

-Em, no bo, słuchaj, jeśli nie chcesz się ze mną umówić, to nie musisz - powiedział Justin.
-Ale to zrobię - zacytowałam jego słowa.
Chłopak szeroko się uśmiechnął.
-I jeszcze jedno. Lily prosiła żebyś została pół godziny dłużej pomóc mi i Niallowi sprzątać.
-Wiesz... - zaczęłam.
-Mhm.
-Jeśli Niall nie chce, nie musi zostawać.
-Jesteś pewna ? - zapytał.
-Tak
-Okej, powiem mu.
*
Gdy wszyscy pracownicy wyszli, podeszła do mnie Ariana.
-To jedziemy ?
-Lily poprosiła żebym została dłużej.
-Okej, ale uważaj na siebie jak będziesz wracała - powiedziała Ari przytulając mnie.
-Pa.
-Pa Ari.
Podczas sprzątania, ja i Justin świetnie się bawiliśmy. Gdy skończyliśmy poszłam powiadomić o tym Lily. Wzięłam moją torebkę z wieszaka i po około pięciu minutach byłam na zewnątrz.
-To... pa - powiedziałam Justinowi i zaczęłam iść w kierunku domu.
-Selena ! - krzyknął Justin podbiegając do mnie - Może cię podwieźć ?
-Emm... dobra - powiedziałam i ruszyliśmy w stronę parkingu.
Gdy stanęliśmy przed samochodem zatkało mnie.
-To jest twój samochód ?
-Tak, podoba ci się ? - zapytał chłopak stając obok mnie.
-Czy mi się podoba ? Jest cudowny !
Justin uśmiechnął się i otworzył mi drzwi od białego ferrari. Gdy Jus zajął miejsce kierowcy ruszyliśmy. Przez całą drogę nie odzywaliśmy się do siebie. Poczułam jakieś wibracje w torebce, którą trzymałam na kolanach.Wyjęłam z niej telefon. Dostałam sms'a od Ariany.
*od Ari*
 Martwię się o ciebie Sel, mogłam poczekać te durne pół godziny. Gdzie jesteś ?
*do Ari*
Wszystko w porządku, nie martw się. Jestem w samochodzie Justina.
Po około 2-3 minutach byliśmy na miejscu.
-Justin - zaczęłam.
-Tak ?
-Chciałabym ci podziękować za... za wszystko co dla mnie zrobiłeś.
-Nie ma sprawy - powiedział i pocałował mnie w policzek. Czułam, że się rumienię więc szybko wyszłam z samochodu.
-Do zobaczenia.
Gdy otworzyłam drzwi od domu, rzuciła się na mnie Ariana.
-Ari opanuj się - powiedziałam zamykając drzwi.
-Martwiłam się o ciebie.
-Dlaczego ? - spytałam.
-Chodź pokarzę ci coś.
Poszłam za przyjaciółką do salonu.
-Przeczytaj - powiedziała Ari wskazując na jakiś artykuł w laptopie.
Usiadłam na kanapie obok Ariany i zaczęłam czytać. Gdy skończyłam powiedziałam :
-No i co ?
-No i co ?! Nie poznajesz tego nazwiska ?
Spojrzałam jeszcze raz na ekran laptopa.
-Nie
-To Josh Williams ! - krzyknęła Ari - Josh Williams !
Otworzyłam szeroko oczy.
-Niedawno wypuścili go z więzienia.
Nie byłam w stanie nic powiedzieć. Facet, który prawie mnie zgwałcił wyszedł z więzienia.
-Wiesz, może będzie lepiej jeśli zamieszkasz z rodzicami.
-I co ja im powiem ? Że koleś, który chciał mnie zgwałcić jest na wolności ? Wtedy nie pozwolą mi wychodzić z domu. - powiedziałam.
-No tak, racja. To może coś wymyślimy.
-Mam ! Pozwolili mi zamieszkać w tym domu, bo ty jesteś bardzo odpowiedzialna, powiem im, że twoja mama prosiła cię żebyś wróciła.
-No nie wiem.
-Och, Ari. Proszę.
-No... dobrze.
-Jeej !
-Ale jeśli ty się stąd wyprowadzasz, to ja też.
-Okej, trzeba będzie poinformować o tym Ashley. A co do tego kolesia, to myślisz, że będzie chciał się zemścić ?
-Nie wiem, ale myślę, że tak. W końcu to przeze mnie siedział.
Usłyszałyśmy, że ktoś wszedł do domu. Poszłyśmy z Ari sprawdzić kto to. Zauważyłyśmy płaczącą Ashley.
-Ash ? Co się stało ? - spytałam siadając obok niej.
-M-m-moja ciocia... ona n-nie żyje. Umarła p-poł godziny temu.
-Przecież lekarze mówili, że wszystko w porządku ! - powiedziała oburzona Ari zamykając drzwi na klucz i siadając obok nas.
-K-kłamali. Ciocia ich o to poprosiła
Przytuliłam Ash.
-Tak mi przykro.
-Będzie dobrze - dodała Ari zakładając Ashley kosmyk włosów za ucho.
-No właśnie nie. Moi rodzice pozwolili mi mieszkać w Los Angeles, dlatego, że miałam tu ciocie - powiedziała Ashley powoli przestając płakać.
-Czyli, że... nie, nie możesz wyjechać - powiedziałam zaczynając płakać - Jesteś dla mnie jak siostra.
-Nie chcę was zostawić. Jesteście dla mnie wszystkim.
-Kiedy masz samolot ? - spytała Ari powstrzymując łzy.
-Jutro o 18.
-Co ?! - powiedziałam - Ale jak to ?! Czemu ?! A co z pogrzebem ?
-Ciało zostanie przetransportowane. Dziewczyny, jutro nie idę do szkoły. Zostaniecie ze mną.
-Emm... bo jutro mamy ostatni próbny test...- zaczęła Ari.
-NASZA PRZYJACIÓŁKA JUTRO WYJEŻDŻA, A TY PRZEJMUJESZ SIĘ JAKIMŚ CHOLERNYM TESTEM ? PIERDOLIĆ SZKOŁĘ ! - krzyknęłam.
-Tylko żartowałam, spokojnie.
-Kochane jesteście. A co z pracą ? - zapytała Ash.
-Zapytam jutro Lily czy możemy wcześniej skończyć - powiedziała Ari.
*
Podczas gdy Ariana wyłączała laptopa zadzwoniłam do mamy i powiedziałam jej o wszystkim. Wraz z Ari i Ash postanowiłyśmy obejrzeć jakiś film. Ashley wybierała.
-Może 'Lol' ?
-Tak, dawno go nie oglądałam. - powiedziałam.
*
Gdy film się skończył, każda poszła się umyć i spać. Długo nie mogłam zasnąć, udało mi się to dość późno.

~*~
Mam nadzieję, że rozdział się Wam podoba. Rozdziały nie będą zbyt często, ponieważ mam dużo nauki.

Przepraszam za wszystkie błędy, jakie popełniłam.


2 komentarze:

  1. Ale super że wreszcie dłuższy <3 Jestem ciekawa co będzie dalej bo nie wiadomo czy się na serio rozdzielą ://...
    ~ Źelkova <3

    OdpowiedzUsuń